Wczoraj - przy nienajlepszej pogodzie - byliśmy w godzinach południa "na miejskim odcinku rzeczki Zwolenki"... obok spłoszonych przez drapieżcę dziesiątek kwiczołów - w tym stadzie był też - "pccciiijjj" - jeden minimum droździk - a szukających bezpieczeństwa w mieście - natknęliśmy się na zimujące 3y samczyki zięby - w rozproszeniu i minimum 3y liczne stada sikor... jedna z modraszek wielokrotnie zaintonowała "śpiew zimowy"... dalej - w biegu rzeki i przy "ścieżce edukacyjnej" - pływały niepłochliwe 3y pary + 1 samiczka i 3y samczyki - kaczki krzyżówki - a zatem jeszcze czasem zimowe gody tych ptaków "nie przyniosły rozstrzygnięcia" ... jednak ta "ekspansywna i wszędobylska" bioróżnorodność - dziś nas zaskoczyła "łowną" obecnością myszołowa i to niemal wewnątrz i wewnątrz zabudowy... ptak przesiadywał - czatował na "dalszym skraju" "ogrodu Todzi Bolesławskiej" przy ul. Perzyny / Chopina i najwyraźniej interesował się gołębnikiem po drugiej stronie ulicy. Ostatecznie - odleciał łukiem już wprost nad zabudową w "Dolinę"... Te wszystkie obserwacje potwierdzają fantastyczną "adaptatywność" "wszędobylskiej" Natury... 😊
P.S. - 13 XII już słyszałem pod Zwoleniem śpiew młodego samczyka sikory bogatki...
...myszołów...
(C) (R) - endoors
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz